Bajk.blog

Wapiennica zimowa – rekonesans

Rekonesans okolic doliny wapiennicy, przed powazniejszym wyjazdem na Błatnią i Szyndzielnie, takie małe kółeczko szykuj się na wiosnę, a dzisiaj tylko lekkie muśnięcie tematu z racji sporej ilości śniegu.

Poranek chodź wczesny i niedzielny, dał się poznać po pięknym niebieskim niebie bez jednej chmurki. Jak się okazało potem bardzo dobrze się stało, że w głowie pojawiła się myśl, że trzeba wstawać, że taki był plan, że tym razem wymówka w postaci porywistego halnego i deszczu nie pomoże w powrotnym przyklejeniu się do łóżka, bo chodź niedziela i można pospać trzeba wykorzystać taki dzień, nie często zdarza się taka zapraszająca do rowerowania pogoda.

Jest po 6, a trzeba parę rzeczy przygotować do wyjazdu, najpierw coś zjeść i przygotować ciepłą herbatę górską do termosu, trochę cytryny, trochę soku, miodu – zawsze to dodatkowe kalorie energii.

Do samego bielska jadę autem, to jednak trochę za daleko żeby od domu jechać rowerem, ze względu ograniczony czas na rowerowe eksploracje. Ruszam spod parkingu przy lotnisku sportowym. Już pojawia się paru rowerzystów. Na początku bardzo dobre warunki, próbuje wjechać w las i udać się w kierunku Szyndzielni, jednak pierwsze zderzenie z lodowymi połaciami przekonały mnie, że niestety moje opony nie bardzo wiedzą jak się uporać z tym tematem, zapada decyzja, że jednak wracamy do planu podstawowego czyli zwiedzanie wstępne okolic tamy w Wapiennicy – co ma być jednocześnie małym przygotowaniem do wyjazdu na Błatnią. Obok mnie przejeżdżają chłopaki na fulach, mkną szybką do góry jakby zajęci rozmową nie zauważyli, że droga leśna jest bardzo oblodzona – w zasadzie im to w ogóle nie przeszkadza.

Jadąc jeszcze asfaltowym fragmentem głównego szlaku w górę doliny można niejednokrotnie napotkać spore fragmenty oblodzonego terenu, pogoda zrobiła swoje, w dzień podtopienia, w nocy przymrozki, oby do góry – mam nadzieję, że wyżej będzie trochę więcej śniegu i łatwiej się będzie jechało. I tak też się stało, za ostatnim mostkiem pojawią się diametralnie inna sceneria – nie ma wątpliwości, że zima nadal trwa.

Ilość śniegu z każdym metrem podjazdu rośnie w oczach. Na szczęście jadę fragmentem śnieznej spychaczówki, chodź momentami jest dość nierówno – warunki są super. Widoki jeszcze lepsze, słońce coraz częściej wyłania się zza drzew – jest rześko i pięknie.

Post Author: slavoog

Dodaj komentarz